O autorze
W tym miejscu będą popełniane poglądy polityczne płynące od przedstawiciela młodego pokolenia PSL.

Putin silny słabością Zachodu

Cały świat złapał „złodzieja” na gorącym uczynku, a ten mówi, że to nie jego ręka. Putin kolejny raz zadrwił z nieporadności Zachodu, przedstawiając na konferencji prasowej swoją osobistą abstrakcyjną wizję konfliktu z Ukrainą.

Drwiący styl Władimira Putina odpowiadającego na pytania dziennikarzy i jego stwierdzenia, że „faszystów z Majdanu” szkolili w Polsce, a rosyjscy żołnierze na Krymie to „lokalna samoobrona” mogą rodzić głosy oburzenia. I chyba tylko tyle, bo choć Polska, boleśnie doświadczona historyczną lekcją relacji ze wschodnim sąsiadem, stanęła na czele międzynarodowego sprzeciwu wobec działań rosyjskiej władzy, to nie widać zbyt wielu chętnych na wprowadzanie sankcji czy izolowanie Putina od Zachodu.

Mało tego – są tacy przywódcy w Europie, którzy już dziś chowają głowę w piasek, jak chociażby premier Węgier Wiktor Orban, który wprost powiedział, że jego kraj nie jest stroną konfliktu. Taka postawa nie dziwi, bo kilka tygodni temu Orban podpisał z Putinem porozumienie, na mocy którego Rosja zaanażuje się w budowę dwóch reaktorów jądrowych na Węgrzech i udzieli w tym przedmiocie kredytu Węgrom w wysokości ponad 10 mld euro. W nienajlepszym świetle postawił się także rząd brytyjski, bo dziennikarzom udało się dotrzeć do dokumentu, w którym gabinet Davida Camerona całkowicie odcina się od możliwości wprowadzenia jakichkolwiek sankcji wobec Rosjan. Co ciekawe, jest w Polsce formacja polityczna, która Orbana uznaje za swój wzór, a z brytyjskimi konserwatystami brata się w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim. Ale o tym w innym miejscu i o innym czasie.

Z powyższego wyłania się obraz Zachodu tak bardzo podzielonego różnego rodzaju wewnętrznymi interesami – Węgry związane biznesowo z Rosją zapominają o międzynarodowej solidarności, a Brytyjczycy, na których giełdzie notowanych jest 30 spółek z Rosji o łącznej kapitalizacji 454,3 mld dolarów nie zrobią niczego, aby ich rynek finansowy opuścił choćby niewielki promil tej olbrzymiej kwoty.

Europa nigdy nie mówiła jednym głosem ani nie działała według jednej ściśle określonej filozofii i paradoksalnie tak powinno pozostać, bo wszyscy mamy sprzeczne interesy, których nie da się pogodzić, ale tak istotna sprawa jak zagrożenie integralności, suwerenności, niepodległości państwa aspirującego do otworzenia się na UE powinna jednoczyć wszystkich. Putin nie jest silny siłą swojego państwa czy armii, bo jego siła najczęściej wynika ze słabości Zachodu, który gubi się w deklaracjach i wirtualnych wyrazach oburzenia.
Trwa ładowanie komentarzy...