Po co nam sondaże?

PSL proponuje wprowadzenie zakazu publikacji sondaży na dwa tygodnie przed wyborami. Czy sondaże wprowadzają cokolwiek sensownego do debaty publicznej, a może psują demokrację i niszczą pluralizm polityczny?

W okresie niewyborczym - średnio - raz w tygodniu pojawia się nowy sondaż - portale internetowe, paski w telewizjach informacyjnych, wieczorne wydania serwisów - wszędzie spadające i wzrastające słupki, do tego eksperci w studio i politycy bijący pianę. Czas medialny skutecznie wypełniony. Z kolei w okresie wyborczym sondaże są codziennością. A co sondażownia, to inne wyniki, inna tendencja. W tym miejscu pojawia się więc kluczowe pytanie - po co nam sondaże wyborcze?



Ich podstawowym celem powinno być informowanie oraz pokazywanie trendów. Tak się jednak nie dzieje. Sondaże stały się elementem gry politycznej oraz wygodnym narzędziem ucieczki od realnych wydarzeń. Nie są przedmiotem informacji, są przedmiotem perswazji. Do tego, ich psychologiczne oddziaływanie jest niewątpliwe. Możemy mówić tu o tzw. efekcie naśladownictwa postaw innych wyborców lub o przenoszeniu głosów na przegrywającego w sondażach. Nie ma wątpliwości, iż publikowanie sondaży wpływa negatywnie na proces decyzyjny wyborców, a przez to niszczy pluralizm polityczny, a więc niweluje jedną z podstawowych wartości demokratycznych.

Trzeba podkreślić, iż:

1. Nie ma jasnych i transparentnych reguł przeprowadzania badań opinii publicznej.
2. Ośrodek badań opinii publicznej może założyć każdy.
3. Przypisywanie grupie tysiąca osób przymiotnika "reprezentatywności" dla 36-milionowego społeczeństwa wydaje się absurdalne.
4. W mediach relacjonujących sondaż nie podaje się na jakiej metodzie badawczej dany sondaż był przeprowadzony, ani wśród jakiej grupy Polaków.
5. Kupowanie sondaży jest tajemnicą poliszynela.

Jeśli więc nie zakaz publikacji sondaży w ostatnich dwóch tygodniach kampanii wyborczej, to co? Jak wyeliminować "sondażową grę"? Być może warto wprowadzić jednolity system reguł i zasad przeprowadzania badań opinii publicznej? Być może ośrodki badań powinny być licencjonowane? A ich metody badawcze w pełni jawne?

A czy według Was sondaże są nam potrzebne?
Trwa ładowanie komentarzy...